Podróż sentymentalna, czyli Szadek
Monika Richardson, szefowa "Zwierciadła" namówiła mnie na tę sesję i za to będę Jej zawsze dziękował. Nie miałem na to ochoty, jak na wszystkie sesje fotograficzne. Nie lubię i nic na to nie poradzę. Kupa straconego czasu. Tym razem tak nie było. To chyba dzięki Łukaszowi i Tomaszowi. Lukasz fotografowal, Tomek mu pomagał. Kiedy się spotkaliśmy w Szadku jakoś kolo 11 przed południem i zapytałem jak długo to potrwa, Łukasz powiedział, że do wieczora. Ja na to, że nie mam tyle czasu...
No to sobie pogadali! Widziałem strach w oczach chłopaków, chyba się bali, że zniecierpliwiony wsiądę do samochodu i odjadę. Ustaliliśmy, że dajemy sobie czas do 15. Ile się uda zrobić, to nasze. Jak widać udało sie strzelić kilka zdjęć. Na szczęście Szadek to małe miasto, wszędzie tutaj blisko. To byl czwartek, 4 października, juz za kilka dni miałem lecieć na Antypody. Ostatnia szansa na taki piękny, jesienny dzień. Pogoda nam zdecydowanie sprzyjała. Na początku jak zwykle byłem trochę skrępowany, ale w końcu to moje miasto, byłem u siebie. Dom, kościół, szkoła, remiza strażacka, rynek, dworzec kolejowy. Jak dawno nie byłem w tych miejscach, miejscach mojego dzieciństwa, młodości. Gdy mieszkała tutaj moja Mama, przyjeżdżałem często, co najmniej raz w miesiącu. Tym razem byłem po ponad rocznej przerwie. Czas ucieka... Same miłe chwile, sympatyczne spotkania z mieszkańcami, moimi kolegami. Do 15 zdążyliśmy ze wszystkim. Był jeszcze czas na smaczny, ale niezbyt zdrowy obiad w "Regionalnej". Flaki i golonka. W sklepie spożywczym kupiłem regionalne wyroby, chleb, kiełbasę, kaszankę. Przypomniało mi się dzieciństwo. Tak, to był piękny dzień. Po szczegóły odsyłam do listopadowego "Zwierciadła". To z Annie Lennox na okładce. Świetny tekst napisała Pani Hania Halek, a wyjątkowe zdjęcia zrobił Łukasz Gawroński. Haniu, Łukaszu - dziękuję...
To tyle z historii. A dzień dzisiejszy? Było lepiej niż wczoraj, przynajmniej nie padało. Słucham nadal głównie Eagles i Petera Cincottiego, ale to juz zaraz może sie zmienic. Będe kupował przez telefon. W Chicago... Między innymi nowe albumy Melissy Etheridge, Jamesa Taylora, Michaela W.Smitha. Bedzie co grać w "piosenkach z dzwoneczkami".











Pozostałe wpisy
» Z tęsknoty... (2012-02-06, 19:19)
» Potknięcie... (2012-02-04, 19:19)
» Uczulenie... (2012-02-02, 20:02)
» Rocznice... (2012-01-30, 19:19)
» Powrót do Indii... (2012-01-28, 18:18)
» Do południa... (2012-01-23, 20:02)
» Dłuższy dzień... (2012-01-21, 19:45)
» Były sobie wakacje... (2012-01-19, 20:02)
» Barramundi... (2012-01-17, 19:19)
» Zegarek... (2012-01-14, 20:02)
