Dzień Taty mamy za miesiąc. Dzień Mamy już w niedzielę. Mija 20 lat od kiedy zamieszkałem w moim mieszkaniu. Pewnie mógłbym je zamienić teraz na lepsze, większe, wygodniejsze... Jakoś nie mam na to ochoty. W grudniu minie 20 lat od kiedy mój Tato jest tam. W niedzielę odwiedzę Mamę. Czasem mi się wydaje, że ocieram się o świat równoległy. Istnieje? Raczej tak, bo nie może być inaczej. Najbliżej tego miejsca jestem we śnie...
(Dalej…)
Rano słońce, a po południu "autobusy zapłakane deszczem". Australia w Polsce. Zmienia się nasz świat. Za trzydzieści parę lat ludzie polecą na Marsa. Będzie pięknie... Takie są plany. Ja planuję najdalej na tydzień. I ciągle lubię poniedziałki. I temat miłosny z filmu "Port Lotniczy". Zawsze mnie dobrze nastraja. A jeszcze do tego urodzinowo Cher zaśpiewała dziś "The Way Of Love", a Joe Cocker "You Are So Beautiful". Music Was My First Love...
(Dalej…)
Długi i bardzo, bardzo intensywny. Rano śniadanie. Po drodze do radia myjnia i tankowanie. W Markomanii Matt Dusk i Myslovitz. Rozmowy o muzyce. Po 12 Targi Książki, bo czytanie jest ważne. Stadion Narodowy. Mój pierwszy raz. Robi wrażenie. Na Narodowym kultura, a na Legii mecz piłkarski. Spotkanie wysokiego ryzyka. Kto za to płaci? Pan, Pani, społeczeństwo. Na Myśliwieckiej "na czarno i na niebiesko". Czy to jeszcze sport?
(Dalej…)
No to niech będzie dobre słowo. Dla wszystkich czytelników... Może być wiosna? Taka piękna i prawdziwa, jak ta za oknami. Wszystko po kolei. Tak jak być powinno. Upały niech będą latem. Jeśli już tak musi być. "To jest mój sen". Tato mi się śnił ostatniej nocy. Zmarł prawie 20 lat temu. Długo nie przychodził do mnie w snach. Całe lata... Teraz śni mi się co jakiś czas. Zawsze w Szadku. Mam świadomość, że to sen i wiem, że On nie żyje, ale...
(Dalej…)
Niuniek, znaczy PanJurek zasadził liściaste drzewo Listy Trójki w lesie pod Warszawą. Celestynów. Sam słyszałem... Pięknie jest. Bo wiosna, wiosna, wiosna. Pachnie jak lato. Mnie jak zwykle w sobotę po robocie trochę powaliło, ale tylko na trochę. Następnie pomaszerowałem po prezent komunijny dla Chrześniaka. Jestem tradycyjny, bo lubię mieć pamiątki. Pamiętanie jest ważne. Pamiętam El Questro w Kimberley, bo właśnie mi się przyśniło...
(Dalej…)
Dzień Zwycięstwa. Świętowany już chyba tylko w Rosji. Ichnia parada wojska robi wrażenie. Nawet w telewizji. Jak bym się cofnął w czasie. Tylko czy ja bym chciał cofnąć czas? Nie. Dwie, może trzy źle podjęte decyzje? Jakoś sobie muszę z tym radzić. Trzeba być twardym! Podobno są tacy z Zachodu, którzy zapłacą "każde pieniądze", żeby 9 maja być w Moskwie. Żeby zobaczyć to wszystko na żywo. Życie zawsze polega na wyborach...
(Dalej…)
Jabłonie, kasztanowce, mirabelki. Wszystko kwitnie w koło. Matura. Moją zdawałem 40 lat temu. Jak nic. Niewiele pamiętam. Zdałem prawie celująco. Baśka była lepsza w naszej szkole i mogła sobie wybrać kierunek studiów bez egzaminów. Wybrała anglistykę. Ja się przestraszyłem konkurencji, egzaminów, groźby wojska... Wybrałem Budownictwo w Politechnice. I nie żałuję. Prawie niczego mi nie żal. Żal mi tego, że czas tak szybko...
(Dalej…)
Znaczy wracamy do Chicago. Rok 2008. W Pekinie Igrzyska Olimpijskie, a ja na wycieczkę do Stanów. Stany, Stany... W Chicago jest wiele niezwykłych miejsc. Dziś chcę pokazać tylko jedno z nich. Magdalena Abakanowicz. Słynna Polka. Ten park Abakanów robi niesamowite wrażenie. Nawet na zdjęciach. Zapraszam... Wczoraj padało, dzisiaj padało. Niech pada, zieleń wtedy najpiękniejsza. I "listki jeszcze takie młode". Wiosna, wiosna...
(Dalej…)
Czyli majowy bonusik. Pamięć jest zawodna. Byłem pewien, że pracę w Polskim Radiu, w Łódzkiej Rozgłośni zacząłem 1 maja 1978 roku. Było trochę inaczej. Sięgnąłem do dziennika i dowodu osobistego i już wszystko wiem. 24 kwietnia pojawiliśmy się z Koleżanką Asią z Żaka na Narutowicza w Łodzi. To był chyba ostatni dzień przesłuchań konkursu na spikera radiowego. Cztery lata później poprowadziłem pierwsze notowanie Listy w Trójce...
(Dalej…)
Wszedłem do sklepu z pieczywem, a tam całe półki nadmuchanych specjałów. Zapytałem PaniSprzedawczyni, czy mają "chleb prawdziwy". Może być orkiszowy, baltonowski, staropolski, razowy... to czemu nikt nie wpadł na pomysł, żeby oferować "prawdziwy". Ja bym kupował na pewno. Pani popatrzyła na mnie dziwnie. Pewnie nikt przede mną nie zadał Jej takiego pytania. Jadało się kiedyś taki prawdziwy. W dzieciństwie...
(Dalej…)
A tak mnie jakoś naszło. Lubię latać do Chicago. Spotkać znajomych, pochodzić Michigan Avenue, odwiedzić Millenium Park, Borders, Hard Rock Cafe... Mam tam wiele miejsc ulubionych. Niestety coraz mniej sklepów z płytami. Czy gdzieś na świecie jest jeszcze Tower Records? Hammam. Dziś wykonałem. W samym centrum miasta. Na Myśliwieckiej, bo naprzeciw otworzyło nam prawdziwe SPA. Rewelacja. Czuje się młodszy. O chwileczkę...
(Dalej…)
Jestem jakiś taki przewidywalny. Dragan zapytała: to będzie wpis "miasta na k". Będzie! A jak tam z wpisami Alinki? Proszę napisać do Autorki, może to coś pomoże? Wczoraj byłem w Kielcach na Uniwersytecie. Spotkania ze studentami zawsze są wyzwaniem. Dla nich jestem pewnie już "leśnym dziadkiem". Mogliby być moimi wnukami, to fakt. Nic na to nie poradzę, lata mijają mi w oka mgnieniu. Jak i czym zainteresować studentów?
(Dalej…)
Zdrowia i wszystkiego najlepszego. Mój Tato był Wojciech, mój brat jest Wojciech, a ja mam Wojciech na drugie. Po Tacie. I jestem do Taty coraz bardziej podobny. Z tym, że nie jestem takim dobrym kucharzem. Ale się staram! Specjalizacja jest najważniejsza. Na pierwsze rosół, na drugie kotlety mielone. Łatwizna? Tak łatwizna, jeśli się tylko chce. Rosół przez całą zimę, a mielone przez cały rok. Oj, chyba w sobotę je zrobię...
(Dalej…)
Record Store Day to właśnie dziś. Na całym świecie. Ciągle jeszcze można je znaleźć. Pewnie także w naszym kraju. Niby ze sprzedawaniem płyt jest coraz gorzej, ale są jednak tacy odbiorcy muzyki, jak na przykład ja, którzy nie zrezygnują z kupowania płyt. Ja już wyłącznie kompaktowych, choć moda na winyle wróciła już dawno. Widać to także w "małych sklepach muzycznych". Tam, gdzie jeszcze kilka lat temu stały półki z CD...
(Dalej…)
Lubię zaglądać do archeo polskiego big beatu. Chyba nie tylko dlatego, że to była i jest dobra muzyka. Wspomnienia. Tak, lubię wspominać. Także w audycjach radiowych. "Wspominać, wspominać jest bosko!". Prawie tak, jak podróżować. Dziś kolejna porcja zdjęć ze stycznia 2003 roku. Fraser Island. Kolorowanka. Dziesięć lat, a jak wiele zmian? Dobra, nie będę narzekał. Jest dobrze. Aparacik, to Olympus Mju. Kupiony w Stanach, więc Stylus...
(Dalej…)
Ta wyspa, jak ze snu to Fraser Island. Niedaleko Surfers Paradise. Prawie dokładnie dziesięć lat temu. Staroczesny aparacik, ale za to jakie kolory? To było w styczniu 2003 roku. Długa jazda trooperem z Sydney, a potem kilka dni poza czasem. Poza cywilizacją... Znaczy tam są piękne i nowoczesne hotele, ale myśmy wybrali "bliżej natury". Znaczy Piraccy wybrali, a ja na doczepkę. Warto było, bo to było niezwykłe doświadczenie...
(Dalej…)
Niezapowiedzianie przyszła wiosna! Niech trwa... Gruchnęła pierwszą burzą nad miastem. Wszystko jednego dnia. Ładnie się ustawiły kolejki do myjni samochodowej. I po co? Potem lało, jak z cebra... Widziałem jednego młodziaka w krótkich spodniach. Prawie jak w Holandii, bo tam właśnie tak jest, że pierwsze wiosenne słońce rozbiera ludzi. Będzie dobrze, będzie pięknie i zielono. Na razie chyba tylko na moich zdjęciach. Inna wiosna, inny maj...
(Dalej…)
To dziś! Radio jest ważne. Radio jest teatrem wyobraźni. Dla mnie jest prawie wszystkim. Prawie, bo zostawiam sobie mały, wąski margines na życie. Wszystkim słuchaczom życzę dobrego radia. Wczoraj Jarocin. Zamiast biblioteki, byłem jednak "w kinie w Jarocinie". Ale było jak w bibliotece, bo te spotkania zawsze się udają. Czytanie też jest ważne. Na pewno poszerza naszą wyobraźnię. Lubię rzucić się na nową książkę...
(Dalej…)
To idzie mlodość, mlodość, mlodość! W niedzielę niestety "podglądałem" relację z wręczenia Wiktorów. To, że tego nie umiemy robić/pokazywać wiedziałem już od dawna. W tym przekazie zobaczyłem coś więcej. Jak szybko i bezlitośnie płynie czas. I jeszcze Pan Prezentejter z tym "dwutysięcznym drugim". Rozbolały mnie zęby. Wróciłem do ulubionego zajęcia. Posłuchałem Muzyki. Starej. Z Listy Przebojów "Studia Rytm"...
(Dalej…)
To w sprawie pogody. Na razie więcej oświadczeń nie będzie. Temat wyczerpany. Dzień polskich Artystów w Trójce. Lubię te dni, bo to zawsze dla mnie wyzwanie. Zagrać tak, jak jeszcze nie grałem. Karo Glazer i Marcin Nowakowski ułatwili mi to, ale potem przyszła pora na piosenki z Listy Przebojów "Studia Rytm". Realizatorka Ella była chyba trochę przerażona. Starocie z lat 69 - 72 ubiegłego wieku. ABC, Czerwone Gitary, Dżamble, Test...
(Dalej…)
Święta, święta... Szczęśliwie minęły. Minulost. Wszystko się udało, wszędzie się dojechało. Zima piękna, jak prawdziwa. Czas już letni. Płynie jak zimowy... Robiłem jakieś zdjęcia, ale nie mam nawet odwagi na nie patrzeć. Wolę wspominać słońce i kwiaty. Uluru, czyli Ayers Rock. Tam był wtedy środek lata. 9 stycznia 2011 roku. Dwa lata i trochę. Dziwne kwiatki, ale piękne. Proszę wybierać. Dla każdego coś...
(Dalej…)
Wielka Sobota. Śnieg na ulicach. A miało nie być o pogodzie... Teraz mówią, że wiosna przyjdzie 10 kwietnia. I dobrze, bo ja wtedy jadę do Jarocina. Jarocin! Ciągle pamiętam jeszcze atmosferę tamtych festiwali. Muzyka Ciszy w Wielki Piątek. Dziś po Markomanii padłem jak dwie dychy. Ale tylko na pół godziny. Tak mam. Stres zabija. Ale już jest OK. Zaczynam świętowanie. Myślę o mojej podróży do Rzymu. Dokładnie 3 lata temu...
(Dalej…)
"Pasja miłości" Beaty Bednarz, to od czterech lat moja ulubiona płyta przed Wielkanocą. Na Wielki Czwartek, na Wielki Piątek. Polecam... Szykuję "muzykę ciszy" na jutro. Boję się jej za każdym razem coraz bardziej. Mam cały zestaw utworów przewidywalnych, ulubionych. Ale szukam też nowych, tak, żeby poszerzać zestaw. Mam kilka niezwykłych nowości, ale jak to się wszystko poukłada? Zawsze biorę ze sobą za dużo płyt...
(Dalej…)
Wiochna to pora radochna! Nie w tym roku... Jeszcze nigdy nie miałem urodzin zimą. Straszą, że idziemy w kierunku dwóch pór roku. Będzie zima, a potem lato. A ja tak lubiłem wiosnę. Szade... No właśnie! Nie wiedziałem, że Ludwik Jerzy Kern napisał wiersz o moim miasteczku. Człowiek się uczy całe życie. Prognoza pogody mówi, że w Lany Poniedziałek, znaczy Prima Aprilis, we Wrocławiu ma być jeden stopień Celsjusza...
(Dalej…)
No i wróciła! Sprawdziłem, odwiedziła Trójkę 25 września 2010 roku. Też była wtedy gościem Markomanii. Jak dzisiaj. Ona nic się nie zmieniła. Jest nadal dziewczyną. Ale Jej muzyka? Jest znacznie dalej, ciekawiej, piękniej. Album "I Awake" pojawi się u nas za 2 tygodnie. Za miesiąc Sarah wystąpi na koncercie w Warszawie. Proszę tego nie przegapić! Wybrała naszą zimę, a nie australijskie lato. Ale nie nauczyła się polskiego...
(Dalej…)
Pięćdziesiąt lat temu Piotr Kaczkowski zapowiedział na antenie radiowej "Love Me Do" The Beatles. Szczęściarz... Pięćdziesiąt lat minęło. To dziś jest ten dzień, kiedy Słuchacze i Trójka świętują. Ładnie grało Panie Doktorze. Wiele rzeczy Piotr wykonał w radiu jako pierwszy. Długo by wymieniać. Ja wspominam 1978 rok i premierę piosenki "Wuthering Heights" Kate Bush. To była audycja "Zapraszamy Do Trójki". Niedziela...
(Dalej…)
Czyli małe co nieco. Miód Manuka to Nowa Zelandia. Leatherwood (rzemienicowy) to Tasmania. Gdyby ktoś chciał doświadczyć smaku i zapachu tamtego miejsca, powinien spróbować tego miodu. Cud miód! Manuka jest sławniejsza i na pewno zawiera więcej dobrego, ale na sentyment nic się nie poradzi. Dla mnie Leatherwood to jeden z najwspanialszych miodów na naszej ziemi. Dwa lata temu przywiozłem puszkę. Dwa kilogramy...
(Dalej…)
Dwa dni temu nad ranem mi się przyśniło, że byłem na moim bazarku i kupowałem kapustę. Nie zastanawiając się, co to może znaczyć wczoraj zakupiłem kapustę. Pół głowy włoskiej, pół kilograma kiszonej, pomidory włoskie bez skórki (puszka), fasolę białą jaś (puszka), kminek. Resztę miałem w domu. Grzyby suszone, liście laurowe, karkówka pieczona (od Siostry). Czosnek, sól morska, odrobina sosu chili, inne przyprawy...
(Dalej…)
Ale to był dzień! W Warszawie nadal sypał śnieg. W Rzymie padał deszcz. Biały dym... Historia na naszych oczach. Pewnie, że pamiętam październik 1978 roku. Nie pamiętam, czy nasza telewizja transmitowała wybór Papieża. Pewnie nie. Było późne popołudnie. Jesień pachniała najpiękniej. O tym, że Karol Wojtyła został następcą Piotra dowiedziałem się na ulicy. Wracałem z pracy. Z radia, z Łódzkiej Rozgłośni. Tramwajem...
(Dalej…)
Zasiedziałem się po południu w fotelu. Czytałem "Miłość z kamienia" Grażyny Jagielskiej. Znam Grażynę od prawie 30 lat. Zwiedzaliśmy razem Indie, Tajlandię, Malezję, Singapur. Jej męża, Wojtka poznałem kilka lat później. Na długo przed tym, zanim został korespondentem wojennym. Kiedy oderwałem wzrok od książki, za oknem znowu było biało. Marzec... Trzeba to przerwać, jeść kaszę, warzywa, owoce. Śnić ciepłe kraje...
(Dalej…)