Czas powrotu...
Rok temu o tej porze wracałem z Australii. Minął rok. Kiedy? No właśnie tak szybko płynie czas. Może tylko mnie? Wracałem z dużym bagażem słońca, zdjęć, nowej muzyki. Wracałem, bo za klika dni miałem zacząć nową pracę. Wracałem, żeby zobaczyć album "Piosenek z dzwoneczkami". Powstawał w międzyczasie. Wspomnienia są jednak zawsze tylko piękne.
A może tylko ja tak mam? Za dużo pytań. W ostatnią noc przed wylotem śnił mi się „świat równoległy”. Tak się nazywał. Spotkałem tam Grzesia Ciechowskiego. Podarował mi wielką donicę z kwiatami. Wiedział, że nie żyje. Ja też wiedziałem. Mówił, że tam jest fajnie. Taki sen przed odlotem? Strach się bać. Nie boję się latania. Ostatnia noc przed jest zawsze dziwna i niespokojna, ale to raczej adrenalina przed podróżą. Tak myślę. Co ma być to i będzie. W sprawie snów. Ostatnio znów mam dziwne i kolorowe. Robię dużo zdjęć, aż nagle psuje mi się „aparacik do bani”. A tu jeszcze tyle obrazów do złapania. Wtedy na szczęście się budzę. Piję łyk wody i śpię dalej. Często wpadam w to samo marzenie. Tak lubię. Nie lubię, kiedy mój samochód stacza się tyłem po śliskiej drodze, a ja nie mogę się odwrócić, żeby śledzić drogę. Tak też miewam… Nic to i tak uwielbiam uciekać do „świata równoległego”, szczególnie kiedy za oknem tak, jak dzisiaj. O 14.30 robi się ciemno. Jak tu żyć? Czekać cierpliwie do świąt. Potem Sylwester, a następnie już zaczniemy wyglądać wiosny. Właśnie… Rok temu w Australii była właśnie wiosna. Najpiękniejsza tam pora roku, bo jeśli nie kwitnie wszystko, to przynajmniej jest zielono. To była piękna niedziela 25 listopada. Z Anką i Edziem wybraliśmy się na „piknik pod wisząca skałę”. Hanging Rock jest niedaleko od Melbourne. Kilka godzin jazdy samochodem. Zabraliśmy jedzenie i wino. Było cudownie. Połaziliśmy po górach, odwiedziliśmy winnicę. No żyć nie umierać! Proszę pooglądać zdjęcia. Po powrocie do Warszawy napisałem w „dzienniku zeszytowym”, który zapisuję od 40 lat, że TEN (dziesiąty) to był mój ostatni raz. „Nie wiem, nie wiem, nie wiem… wiem” – tak śpiewała Regina Pisarek w bardzo starej piosence sprzed ponad 40 lat. Ja ciągle nie wiem…



















Pozostałe wpisy
» Z tęsknoty... (2012-02-06, 19:19)
» Potknięcie... (2012-02-04, 19:19)
» Uczulenie... (2012-02-02, 20:02)
» Rocznice... (2012-01-30, 19:19)
» Powrót do Indii... (2012-01-28, 18:18)
» Do południa... (2012-01-23, 20:02)
» Dłuższy dzień... (2012-01-21, 19:45)
» Były sobie wakacje... (2012-01-19, 20:02)
» Barramundi... (2012-01-17, 19:19)
» Zegarek... (2012-01-14, 20:02)
