Lecimy?

Marek | Blog Marka | 2017-05-29, 19:54

Tym razem znowu do Sydney. Ale tylko na zdjęciach. Kolejna wymarzona podróż. To był 4 października roku ubiegłego. Pierwszy raz Qatarem. Rewelacyjnie, bo wylot o 11, a w Sydney następnego dnia około 20. Potem tylko wino ze znajomymi i spać. Przespać noc. Przespałem... Ale następnego dnia piasek w oczach. Nie da się oszukać natury. Ale i tak było nieźle. Dałem radę. North Sydney, żeby zobaczyć miasto od innej strony...




I znowu to nieodparte wrażenie, że lubię być w miejscach ulubionych, ale tam jednak myślę o domu. Dziś kolejna klepsydra na drzwiach koło windy. Sąsiadka... Jutro w Krakowie pogrzeb Zbyszka. Jak grać? Na jutro mam kilka zaproszeń. Testowanie wina australijskiego, przedpremierowy odsłuch płyty Rogera Watersa, „Z Jasnej w świat” w Zduńskiej Woli. Wybieram moje liceum, bo to już od dawna umówione. Szkoła na Jasnej. Cztery lata młodości. Tak, to już nie było dzieciństwo. Dojeżdżałem z Szadku pekaesem. Codziennie o 7.30. 25 minut jazdy autobusem. Przez Wojsławice albo Janiszewice. Potem dziesięć minut na dojście do szkoły. Dzień w dzień... I jakoś się udawało. Srogą zimą mieszkałem u Cioci Sabci na Łaskiej. Wtedy chyba robiłem „pierwsze kroki”. Z Łaskiej na Jasną, to było jakieś pół godziny szybkiego marszu. Po drodze Ciotkę zostawiało się w banku, tam pracowała. Lubiłem mieszkać u Niej. Nauczyła mnie pić rano wodę z miodem i cytryną. Sama robiła twarożek, najlepszy jaki jadłem. To w Zduńskiej na starym radioodbiorniku słuchałem American Top 40. Z piątku na sobotę. Moja klasa w ogólniaku była fantastyczna. Kiedy trzeba było się uczyć, tośmy kuli, ale kiedy była zabawa – było świetnie. „Nie tą drogą” Halina Frąckowiak. Przywoziłem do szkoły kartki pocztowe. Po 40 groszy, takie ze znaczkiem. Głosowaliśmy na Listę Przebojów „Studia Rytm”. Nie będę ukrywał, pod moje dyktando. Piosenka zagraniczna – dowolnie, polska w wykonaniu Haliny Frąckowiak. Takie mocne wtedy uzależnienie miałem. Cóż, młodość... Było, minęło. Ale wspomnienia zostały...
Zdjęcia na dziś: podróż samolotem do Australii i jeszcze wycieczka do North Sydney.
4, 5, 6 października 2016.
Płyta na dziś: Michelle Branch „Hopeless Romantic” (2017). Kobieta po przejściach. 14 lat kazała nam czekać na nowy album. Wydała go dwa lata po rozstaniu z mężem. Bywa... Niby nic wielkiego, a dobrze posłuchać. Album wyprodukował Patrick Carney (The Black Keys) nowy chłopak Michelle.
Wino na dziś: Penisula Shiraz 2013, Paringa Estate, Victoria, Australia. Bez słodyczy w drugim smaku...

Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?
Lecimy? Lecimy? Lecimy? Lecimy?

Pozostałe wpisy
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
» All Things Must Pass... (2017-07-27, 19:54)
» Badach... (2017-07-24, 19:54)
» Poranne ptaszki... (2017-07-22, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN