Jestem zapachowcem.

Marek | Blog Marka | 2007-12-10, 17:59

Od soboty w moim domu pachnie eukaliptus. Prawdziwy, choć pewnie z Holandii, a nie z Australii. Moje ulubione florystki z Gaudiego wiedzą, co lubię. Kupuję kwiaty w tej kwiaciarni już od wielu lat. Zaczęło się od jakiegoś bukietu przywiezionego na Myśliwiecką, bo Iza i Ula są słuchaczkami radia. Potem były specjalne kompozycje układane dla kobiet, które obsypuję kwiatami. Lubię to robić, lubię wydawać pieniądze na kwiaty. Każda z moich znajomych i nieznajomych, która dostała bukiet z Gaudiego była oczarowana, a to najważniejsze.

Basia, Kayah, Tori Amos, Stacey Kent, Wanda Warska, Halina Frąckowiak, Łucja Prus, Alina Dragan, Anna Maria Jopek... Długo mógłbym wymieniać, ale pewnie każda obsypana może potwierdzić, że zawsze było pięknie. Iza i Ula zawsze mnie pytają dla kogo będzie bukiet i zawsze im się udaje. Pamiętam, że kwiaty wiezione dla Tori do Londynu były "rude", a Artystka wzruszyła się, kiedy zobaczyła bukiet z jarzębiny i trzymała kwiaty podczas całej rozmowy. Na sobotę dziewczyny przygotowały dla mnie zestaw podstawowy, czyli zielono seledynową kompozycję z eukaliptusów. Na razie stoi w wodzie, ale kiedy kwiaty przekwitną (tak, eukaliptus kwitnie!) zasuszę całość i będzie stała na stole pewnie całą zimę. W dżdżysty dzień uwalniają się olejki i zapach jest niesamowity. Lubię zapach jabłek, mango, pomidorów. Lubię zapach koniaku (BARDZO dobrego koniaku...), zapach wina. Wącham okładki płyt kompaktowych. Proszę nie pomyśleć, że to jakieś zboczenie, a nawet jeśli... Nie dbam o to. Najintensywniej pachną wydawnictwa z Kanady. Nie bujam! A jak pachniały okładki płyt analogowych?! Dobra, nie będę sięgał tak daleko, choć pamiętam nawet zapach z dzieciństwa. Najpiękniej pachniała wiosna w Szadku, ale to mogło mi się tak tylko wydawać. Młodość jest piękna i wtedy pewnie wszystko ładnie pachnie. Znaczy nie, "Smells Like Teen Spirit"... nie bardzo, ale może to dlatego, że dorosłem. Lubię kiedy kobieta pięknie pachnie. Dobrymi perfumami, ale także dobrze dobranymi. Dana Gillespie zawsze pachnie drzewem sandałowym, Indiami. Ona może. Inne kobiety pewnie nie, bo to zapach słodki, bardzo intensywny, a ja wolę jakiś taki ulotny i zwiewny. W czasach Pewexu używałem wody Masculine, bo tylko taka kosztowała 3$. Potem było już tylko lepiej. Przez całe lata moją wodą była Jill Sander. Nagle skończyła się jej seria "Man" i następne już były nie moje. Od kilku lat przede wszystkim Kenzo. Pasują mi w zasadzie wszystkie zapachy, choć opakowanie najnowszego - "Tokyo", to nie moja bajka. Nigdy bym po nie nie sięgnął, gdyby to nie była woda Kenzo. Damska Yves Saint Laurent "In Love Again" tak mi się podoba, że mam flaszeczkę i czasem, jak mam potrzebę psiknę sobie na dłoń, ale tylko wtedy, gdy już nie mam w planie żadnych wyjść. A widzieliście "Pachnidło". Ten film przestraszył mnie, jak mało co... Nic na to nie poradzę, jestem zapachowcem.

Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.
Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.
Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.
Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.Jestem zapachowcem.

Pozostałe wpisy
» Chodzenie w Izerach... (2022-08-11, 19:54)
» Jak ten czas... (2022-08-10, 19:54)
» Sezon trwa... (2022-08-04, 19:54)
» A na plaży... (2022-08-02, 19:54)
» Bang & 0... (2022-07-30, 19:54)
» Misiu Impossible 2 (2022-07-26, 19:54)
» 4 koty... (2022-07-23, 19:54)
» Park Guell... (2022-07-21, 19:54)
» Pojutrze... (2022-07-19, 19:54)
» Sagrada... (2022-07-16, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN