Cień Dziecka...
To był zawsze wspaniały dzień. Kończył się maj, najpiękniejszy miesiąc. Już zaraz miały być wakacje. Pachnące jak nic innego. W dzieciństwie nie zawsze wyjeżdżałem na kolonie letnie, czy obóz harcerski. Najczęściej spędzało się je w domu. Cudownie, bo w lesie, zbierając jagody, poziomki, maliny, grzyby... Nad rzeką, która wtedy była na tyle czysta i głęboka, że dało się pływać, a nawet skakać na główkę.
Ja nigdy nie skakałem. Nie dlatego, że byłem jakiś taki "dudek bojący", ale zawsze byłem wyrośnięty, a wyrośniętym nie udawało się skakać do naszej rzeki. Jednak była za płytka. Na Dzień Dziecka dostawaliśmy od Rodziców drobne prezenty. Najczęściej chyba po 5 złotych. To wtedy był skarb. Można było za to iść do kina "Rolnik" na "Przybycie Tytanów" lub "Rancho Teksas". Albo do Baśki na lody. Dwa po złotówce były w sumie większe, niż jeden za 2 złote. No i było więcej wafla. Wystarczyło jeszcze na 10 deko cukierków koktajlowych. Świat był nasz! Jeśli na kolację Mama zrobiła kanapki z rybą z puszki, to już więcej niczego nie było potrzeba. Chleb smakował jak chleb. Rybki z puszki były rarytasem... A tak mnie jakoś dziś dopadło. Włączyłem sobie "Time" Lionela Richiego i pomyślałem o tym, jak to wszystko szybko się dzieje. "Już niedługo jedne urodziny we wtorek, a następne będziesz miał wnusiu we czwartek". Tak powiedziała Babcia Lionela, kiedy w jej setne urodziny podarował Jubilatce gazetę sprzed 100 lat. Sto lat! W końcu wszyscy jesteśmy czyimiś dziećmi.
Wracam do zdjęć z Bruny Island. To był 2 stycznia tego roku. Piękny dzień w zjawiskowo fotogenicznym miejscu. No i te czereśnie. Największe i najsmaczniejsze, jakie jadłem. Po 30 dolarów za kilogram. Drogo? Tak, ale było warto... W tym roku jeszcze nie próbowałem naszych truskawek. Może jutro... Za to zajadam się szparagami. Tylko zielone!
A, jeszcze płyta na dziś: Włodek Pawlik "Struny na ziemi". Muzyka do wierszy Jarosława Iwaszkiewicza. Śpiewają Lora Szafran i Marek Bałata. Recytuje Robert Więckiewicz. Rewelacja... Nic łatwego, ale warto. Znaczy koniecznie! Pan Włodek odwiedzi mnie w Markomanii w najbliższą sobotę. Zapraszam. 































Pozostałe wpisy
» Prywatność już nie istnieje... (2026-05-12, 19:54)
» Innym okiem... (2026-05-09, 19:54)
» Mieć głos Barry'ego... (2026-05-05, 19:54)
» A wtedy przyszedł maj... (2026-05-01, 19:54)
» Raport Pelikana... (2026-04-30, 19:54)
» Christopher Cross... (2026-04-28, 19:54)
» Kolejny dzień... (2026-04-25, 19:54)
» 44 lata... (2026-04-23, 19:54)
» Alligator Gorge... (2026-04-21, 19:54)
» Złota klisza... (2026-04-18, 19:54)
