Lubię poniedziałki i już...
Dziś na dodatek była taka piękna pogoda. To mógł być ostatni taki piękny dzień lata, które bezpowrotnie minęło. Nie ma się co oglądać za siebie! Napisał dzielnie i sięgnął po zdjęcia z Barossa Valley z 4 lipca tego roku. No bo jednak wspomnienia są najpiękniejsze. To były "4 pory roku w jeden dzień". Nie mam tylko zdjęć w deszczu, bo aparacik sobie z nimi nie radził...
Oj, jak tam było pięknie! Ciągle sam sobie zazdroszczę, że tam byłem. Z biegiem dni i lat mam tak, że już jednak chętniej wspominam, niż podróżuję, ale trzeba odbyć podróż, żeby potem wspominać, prawda? Trochę zakręciłem…A dziś miałem być w Zakopanem. Nie wyszło, ale w związku z tym będę miał dla Czytelników niespodziankę. O tym potem…
Leci do mnie z Chicago ostatnia, pożegnalna płyta Dana Fogelberga „Love In Time”. Jestem pewien, że warto było na nią czekać. Zagram ją w radiu w najbliższą sobotę. Radio… Właśnie w nim usłyszałem, że Dan Brown nie jest pisarzem, a grafomanem. Ja tam się na tym nie znam, ale „Anioły i demony” oraz „Kod Leonarda” trzymały mnie jak diabli. Nie mogłem się od tych książek uwolnić. A wczoraj kupiłem nowego Harlana Cobena „Zachowaj spokój” i „Sankcję Bourne’a” Erica Van Lustbadera według Roberta Ludlama. Tylko kiedy ja to będę czytał? Może w długie, jesienne wieczory. Na razie ciągle słucham Melody Gardot… Z płyt. Już za 8 dni koncert Basi w Warszawie. Jesień tego roku będzie długa i piękna. I tego się trzymam…
























Pozostałe wpisy
» Z tęsknoty... (2012-02-06, 19:19)
» Potknięcie... (2012-02-04, 19:19)
» Uczulenie... (2012-02-02, 20:02)
» Rocznice... (2012-01-30, 19:19)
» Powrót do Indii... (2012-01-28, 18:18)
» Do południa... (2012-01-23, 20:02)
» Dłuższy dzień... (2012-01-21, 19:45)
» Były sobie wakacje... (2012-01-19, 20:02)
» Barramundi... (2012-01-17, 19:19)
» Zegarek... (2012-01-14, 20:02)
