Sydney zimą...
Zawsze latam do Australii, na ten koniec świata po lato, wakacje, upał... Tym razem Australia jest u nas. Ale nie o to mi chodziło! Tam takie upały, jak te, które do nas dotarły, to prawie codzienność. A jednak inaczej je tam znoszę. Może to wakacje tak działają? Tutaj wymiękam. Także dlatego sięgam po zdjęcia sprzed roku. Dziś Sydney widziane z wody. Bardzo proszę...
Sydney z wody. I na dodatek zimą. Chyba dlatego takie ładne światło. Uprzejmie donoszę, że na zdjęciach nie ma żadnych poprawek. Sama prawda. Prawda, że ładna? Podczas ostatniej wizyty w Australii w Sydney spędziłem tylko dwa dni. A zdjęć wystarczy jeszcze na kilka odwiedzin w tym miejscu...
Upał osłabia wszystkich. Ekipa ocieplająca mój block zjawiła się w pracy około 8, a nie o 6 jak w zeszłym tygodniu. Może to poniedziałek? Nie popracowali długo. Sjesta trwała ze dwie godziny. A po niej chyba już nie wrócili do roboty. Poleżeć dobra rzecz, w słoneczne popołudnie. A może to ten poniedziałek? Pewnie także upał. Ale upał! Słońce zachodzi za sąsiedni blok. Wreszcie będę mógł otworzyć okna na przestrzał. Ale jak tu spać, kiedy w małym pokoju sypialnym jest 27 stopni? Chyba trzeba pomyśleć o klimie do mieszkania. Koniec świata!
Jutro 25 lat od Live Aid. Połowa życia... Zdrowia i wygranej z upałem. Dwa litry wody dziennie. W moim przypadku lekko gazowana, choć zdrowiej jest bez gazu.
Hasło dnia wymyślone przez Grażynę Dobroń: "jest partnerka, jest libido". 























Pozostałe wpisy
» Uczulenie... (2012-02-02, 20:02)
» Rocznice... (2012-01-30, 19:19)
» Powrót do Indii... (2012-01-28, 18:18)
» Do południa... (2012-01-23, 20:02)
» Dłuższy dzień... (2012-01-21, 19:45)
» Były sobie wakacje... (2012-01-19, 20:02)
» Barramundi... (2012-01-17, 19:19)
» Zegarek... (2012-01-14, 20:02)
» Bad Day... (2012-01-12, 19:19)
» Niezima... (2012-01-09, 19:09)
