Już w domu!
Wszędzie dobrze, ale... Z Melbourne do Bangkoku 8 godzin i 40 minut. Tam półtorej godziny na rozprostowanie kości. Sałatka owocowa. Lot z Bangkoku do Wiednia to dokładnie 10 godzin i 10 minut. Po kolacji (kto je cokolwiek o 4 nad ranem?) padłem. To był raczej letarg, niż sen. Gdyby nie to, że jednak coś mi się śniło, to bym myslał, że nie spałem.Wiedeń o 5.15 też wygląda pięknie. Zwłaszcza, że właśnie wschodzilo słońce, a księżyc w pełni świecił nadal jak szalony. Księżyca misa lśni... Najczęściej wracam z Australii przez Wiedeń. Czuję się tam, jakbym był już w domu. Do Warszawy 8.10 i o 9.30 wylądowałem. Co za radość! Podwójna, bo na bazarku nabyłem podgrzybki. Znaczy wróciłem w samą porę. Za 3 godziny Lista w Zlotych. Zapraszam...
Pozostałe wpisy
» Christchurch... (2010-09-06, 18:18)
» Rendezvous 6.02 (2010-09-04, 18:18)
» Jeśli dziś wtorek, to powinienem być w Belgii... (2010-08-31, 17:55)
» To jest mój sen... (2010-08-28, 19:29)
» Jakby jesień? (2010-08-26, 18:48)
» Miasta na O: Olsztyn... (2010-08-23, 19:09)
» Taka sobota... (2010-08-21, 18:42)
» Przesyłka z potwierdzeniem odbioru... (2010-08-18, 18:18)
» Elvis... (2010-08-16, 18:18)
» Powrót nad Hidden Lake... (2010-08-14, 20:02)
