To było we wtorek... Rano samochodem do Schroniska Orle (Grażka miała pozwolenie...). Stamtąd 6 kilometrów do Chatki Górzystów. Piękna droga, jedna z moich ulubionych. Po drodze Izera, piękna jak zawsze. Pogoda lipcowa, upał... Iść w stronę słońca. W Chatce miało być tylko piwo, ale Pan Artur zapytał: "a naleśnik? wszyscy go tutaj kupują...". Ciągle smaczny. Adam am-am. Ponad 23 tysiące kroków, bo po południu jeszcze Przesieka... Wieczorem sauna sucha, to był dzień! Jutro dzień otwarty w 357, potem targi książki na Narodowym...
(Dalej…)
Śnieżka... 300 dni w roku we mgle, ja trafiłem na piękny, słoneczny dzień. Doskonała widoczność, prawie bez wiatru, choć ten wieje tutaj najmocniej na świecie. Niedobra wiadomość jest taka, że wichura już jakiś czas temu unieruchomiła schronisko, które teraz bezmyślnie oklejone "tutaj byłem" wygląda... "niezazbytnio". Restauracji też brak, zostają przyniesione ze sobą kanapki. Kiedyś zrobiłem w tym miejscu piękne zdjęcia kliszowe, są na blogu...
(Dalej…)
Pracuję nad nią, ale idzie mi chyba tylko "tak sobie". Poprosiłem o zrobienie stempla "dziękuję, nie jestem zainteresowany". Na razie sprawdza się kłamanie. "Akurat tego dnia muszę być gdzie indziej". Tylko czy to nie grzech? Głos Barry'ego mija mi, ale powoli, bo ciągle "wyjątkowo zimny maj". Z dwojga złego wybieram upały, nie zimnicę... Do gotowania bobu dorzucam 3 gałązki kopru. Koperek nie tylko na wiaterek. Trochę soli i szczypta cukru. Smacznego... Kilszowe, nadal okiem Piotra, dzięki.
(Dalej…)
Dopadło mnie... Słabizna. Trudno się pozbyć przeziębienia. Mam to w głosie i w nosie. Za dużo mam na głowie, a przecież zakładałem, że już nic nie muszę... Cierpię na brak asertywności. Jutro "nagłe zastępstwo za koleżankę z pracy". Nic to, ma padać, więc i tak nici z kroków. Nic nie musieć. Muszę to sobie powtarzać. Czy ja byłem w tym roku w Australii? Chyba nie... Chyba tak, bo jednak są zdjęcia. Dziś kliszowe Piotra... Prawie ze wszystkim się spóźniam.
(Dalej…)
Nasza Pani Stasia... Stanisława Celińska przeżyła 79 lat. "Uśmiechnij się"... Od "Ptakom podobni" do "Atramentowej". Muzyka i pamięć zostają... W albumie znowu zdjęcia Piotra, dziękuję! Jego książka "Australia w dwa tygodnie" już za dwa tygodnie. Do tego australijska piosenka. Ja bym wybrał Sherbet, Piotr solowego Daryla Braithwaite'a. OK, "Let Me Be"... Przypomnę w "kieruju". Przeziębienie mija - głos wraca...
(Dalej…)
Piotr strzelał głównie kliszowe... Australia z lat 70 ubiegłego wieku, fotografowana w lutym tego roku. Jak to możliwe? Jest magia... "Australia w dwa tygodnie". A kiedy mi się pojawia w snach zawsze jakiś aparat odmawia posłuszeństwa... Wino, awokado, orzechy makadamia, ryby na lunch, mango. No tak, ale chleb smaczniejszy u nas. Coś za coś... Za oknem "wyjątkowo zimny maj". Kuchnia chińska jak zwykle smaczna. Jutro leniwa niedziela...
(Dalej…)
Na chwilę, to nawet lubię, ale dziś rano dopadło mnie na całego. Za gorąco na zewnątrz, za zimno w pociągu, samolocie... Klimatyzacja jest zła! Zielona Góra piękna, letnia, smaczna (nie tylko wino!). Po 17 latach jest jeszcze piękniejsza, bardziej przyjazna i kolorowa. A Top? Pięknie grał... Mam taką nadzieję, a nawet pewność. DZIĘKUJĘ za wszystkie spotkania z Patronami radia 357. Przepraszam, jeśli nie sprostałem... A! robię sobie wolny czwartek. Do usłyszenia w sobotę.
(Dalej…)
Niespodzianka! Lista awansem, bo jutro Zielona Góra... Wczoraj była zima, dziś przyszło lato. Nagle 22 stopnie. Jak obuchem w głowę! O jaka dziwna, dziwna, dziwna ta nasza pogoda... Zdjęcia z Kimberley National Park. Dwanaście lat temu. Dobrze, że robiłem tak dużo zdjęć. Kiedy teraz je oglądam nie mogę uwierzyć, że tam byłem. Są takie miejsca i lubię je sobie przypominać. A Polski Top 357? Słucha się dobrze, bardzo dobrze!
(Dalej…)